Wolontariat Gim 63

Pamiętnik ze spotkań w DPS.

dps-październik 024

Mój pierwszy krok w wolontariat

Trudno zapomnieć o tych wspaniałych chwilach…


W dniu, kiedy miałam pójść do DPS-u byłam bardzo zdenerwowana. Okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Wprawdzie przeraziły mnie krzyki podopiecznych, ale okazało się, że były one znakiem radości, zadowolenia . Po prostu wszyscy byli sympatyczni, mili i cieszyli się z naszej obecności.

Podczas wspólnego malowania pejzaży jesiennych, śpiewania piosenek i wielu innych zabaw miałam okazję lepiej ich poznać. Zauważyłam, że każda dziewczyna ma inny charakter i potrzebuje indywidualnego traktowania. Wszystkie były jednak zadowolone z naszego przyjścia.

Wspominam to wyjście z radością. Uważam, że dziewczyny miały cechy godne naśladowania, np. szczerość, otwartość w wyrażaniu uczuć. Spotkanie z nimi utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie należy skupiać się na wyglądzie zewnętrznym, a na cechach charakteru każdego człowieka.

Ola Sołtysińska  2c, październik 2012 r.

 

 

 

 

Gdy  po raz pierwszy miałam wybrać się do DPS-u, to czułam niepokój. Nie wiedziałam, co mnie czeka, jak zareaguję w nowej sytuacji. Okazało się, że tylko na początku było trudno. Przyznam, że było mi żal tych dzieci, ale potem wszystko ułożyło się dobrze. Rysowaliśmy, śpiewaliśmy, po prostu dobrze się bawiliśmy.

 

W DPS-ie mogłam odkryć lepszy inny świat, w którym byłam potrzebna i doceniona. Po wyjściu z DPS-u czułam się szczęśliwa i zachwycona. Chciałabym kiedyś jeszcze tam wrócić. Bardzo mi się tam podobało.


Weronika Grocholewska  1a, październik 2012 r.

 

 

 


26062012159

Kolorowa jesień w DPS – ie!

Czytanie za jeden uśmiech!

Jesienna wizyta  w  Domu Pomocy Społecznej Sióstr Serafitek w Poznaniu

We czwartek, 25 października 2012 roku,  wolontariusze  z Gimnazjum nr 63 z entuzjazmem ruszyli  z wizytą do  Domu Pomocy Społecznej Sióstr Serafitek. Dla niektórych było to pierwsze wyjście do DPS-u, dlatego każdy był podekscytowany. Wyruszyliśmy zaraz po lekcjach, aby dotrzeć do dzieci na czas. Wszystkie sprawy były dopięte na ostatni guzik, dzięki wcześniejszym przygotowaniom na spotkaniach w szkole.

 

Po przywitaniu się z podopiecznymi każdy dostał naklejkę z imieniem. Usiedliśmy razem przy stołach w żółtym pokoju wielkości sali lekcyjnej i kolorowaliśmy różne rysunki, np. Kubusia Puchatka, żołędzie, drzewa oraz tworzyliśmy wspaniałe krajobrazy z kolorowych, papierowych liści. Rozmawialiśmy i podziwialiśmy prace. Wszystkim bardzo się to podobało, a osoby, które pierwszy raz odwiedziły DPS,  zdążyły się poczuć swobodnie.

 

 

 

 

 

Później grupa uczniów z drugich klas przedstawiła w nietypowy sposób wiersz Juliana Tuwima „Rzepka”, angażując w przedstawienie chętne dzieci. Każdy biorący udział miał maskę lub inny rekwizyt przygotowany wcześniej. Dziadek z wiersza posiadał także papierową, dużą rzepkę.  Dziewczynki były bardzo podekscytowane, że będą występować przed swoimi koleżankami. Można nawet powiedzieć, że miały tremę. Wszyscy świetnie się bawili. Osoba wybrana na lektora czytała, a reszta ‘udawała’ zmęczenie i smutek, gdy okazywało się, że rzepki nie można wyrwać. Początkującym aktorom zostały zrobione pamiątkowe zdjęcia.

 

 

Wiele emocji wywołały też zagadki. Były dwie kategorie: zwierzęta i jesień. Nie obyło się też bez podpowiadania, z czego osoby zgadujące były bardzo zadowolone.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W największy zachwyt wprowadziła wszystkich zabawa w smaki. Uczennice naszego gimnazjum na talerzu przygotowały kawałki  owoców i warzyw, znalazła się tam: cytryna, pomidor, marchewka, jabłko, rzodkiewka i gruszka,  a dzieci z zawiązanymi oczyma smakowały i rozpoznawały, jaki to owoc lub warzywo. Śmiechom i brawom nie było końca. Potem wspólnie zaśpiewaliśmy Barkę, a zaraz po niej odbył się mały quiz z wiedzy o Janie Pawle II. Spotkanie zakończyliśmy wspólnym śpiewem modlitwy.

 

Żałowaliśmy, że tak szybko musieliśmy wracać. Trzy godziny minęły błyskawicznie.  Pożegnaliśmy się ze wszystkimi i opuściliśmy Dom Pomocy Społecznej, wiedząc, że wkrótce znowu ich odwiedzimy.

Wyjście niewątpliwie pobudziło u każdego empatię i pozwoliło nam otworzyć serca na świat. Spotkanie z takimi ludźmi pozwala dostrzec, jak wiele mamy w życiu, a jak mało to doceniamy. Bardzo cieszę się, że miałam okazję poznać te dzieci, ponieważ w takich sytuacjach całkowicie zapomina się o swoich problemach. Uważam, że spotkania  tego typu bardzo wpływają na nasz sposób patrzenia na świat.

Dominika Mańczak , kl.2a, październik 2012

 

 

 

 

 

 

Obraz 111

Otwieramy nowy rozdział w historii Wolontariatu Gim63

Szkolny wolontariat tworzą uczniowie z naszej szkoły, którzy wzięli sobie do serca słowa – Błogosławionej Matki Teresy z Kalkuty – Laureatki Pokojowej Nagrody Nobla: Nie możemy robić rzeczy wielkich, ale możemy robić rzeczy małe  z wielką miłością.”

Witam serdecznie wolontariuszy z naszej szkoły oraz wszystkich, którym bliska jest idea naszego wolontariatu. Mam nadzieję, że będziemy wspólnie tworzyć ten blog. Liczę na Was i na naszych Podopiecznych. Zapraszam do dzielenia się spostrzeżeniami, refleksją i dobrym słowem.

 

Pomaganie wzmacnia, uwrażliwia…

W wolontariacie szkolnym działałam od drugiej klasy gimnazjum. Moje pierwsze wyjście do Domu Pomocy Społecznej Sióstr Serafitek było dla mnie niezwykłym i z pewnością niezapomnianym wydarzeniem. Po raz pierwszy bezpośrednio zetknęłam się z osobami niepełnosprawnymi. Nie ma słów, które mogłyby opisać targające mną emocje, podczas każdej mojej wizyty w ich domu. Nigdy nie było tak samo. Raz radość zwyciężała nad smutkiem, innym razem rozżalenie, spowodowane mą bezsilnością wobec ich chorób, uniemożliwiało mi pełne przeżywanie naszych wspólnych zabaw. W trzeciej klasie zainteresowałam się też najmłodszą z dziewczynek – małą Natalką. Odwiedzałam ją w szpitalu, kupowałam od nas zabawki, a w tym miesiącu spotkała mnie wspaniała niespodzianka. Gdy tylko weszłam do DPS-u, siostra Sylwia zawołała mnie na drugi koniec sali i pokazała Natalię leżącą na wielkiej poduszce przy fotelu. Jej widok mnie zaskoczył, gdyż rzadko opuszczała hostel i nigdy nie bywała na naszych zabawach. Przez cały dzień mogłam się nią opiekować. Wieczorem zaniosłam ją na oddział dla dzieci leżących. Przy okazji poznałam pozostałe podopieczne sióstr, z którymi podczas zwykłym wyjść nie miałam styczności.

Do końca życia nie zapomnę wolontariatu i DPS-u. Dziewczynki wielokrotnie zaskakiwały mnie swymi reakcjami. I choć większość z nich jest ode mnie sporo starsza, to wszystkie są tak ufne, radosne i szczere jak małe dzieci. Tak strasznie żałuję, że nie mogę dać im zdrowia i normalnego życia z prawdziwą rodzina u boku. Mogę tylko próbować dać im choć odrobinę szczęścia, wnieść w  ich życie miłą odmianę, odwrócić ich uwagę od tego, co złe i trudne.

Szkoda, że to już koniec mojej przygody z wolontariatem szkolnym gimnazjum nr 63 w Poznaniu. Mam jednak cichą nadzieję, że nie jest to równoznaczne z zakończeniem mojej działalności w „domu przy ulicy św. Rocha”.

Aleksandra Owsianna klasa IIIa, 2011/12

Uczestniczenie w spotkaniach szkolnego wolontariatu, poznanie  podopiecznych sióstr Serafitek  dało mi więcej niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Spędzony wspólnie czas niezwykle integruje ludzi, sprawia, że wolontariusze uczą się tolerancji… Spotkania w DPS-ie uczą traktować odmienność jako coś normalnego, co nie przeszkadza w kontaktach międzyludzkich. Zaczyna się dostrzegać to, że osoby nie w pełni zdrowe także potrzebują miłości i zrozumienia oraz mają takie samo prawo do życia jak wszyscy inni. Obcowanie z dziećmi z DPS-u sprawia, że zaczynamy dostrzegać to, co mamy-zdrowie, kochającą nas rodzinę, przyjaciół. Praca z osobami niepełnosprawnymi uwrażliwia na czyjąś samotność, chorobę; zachęca do pomagania, poświęcenia czasu drugiemu człowiekowi; przywołuje uśmiech. W DPS-ie można odkryć inny, lepszy świat, w którym nikt nas nie ocenia, w którym nie musimy nikogo udawać, w którym czujemy się potrzebni i doceniani. Podopieczni sióstr Serafitek przekazują nam niezliczoną ilość dobrej energii i uśmiechu, co ładuje nam- wolontariuszom akumulatory optymizmu. Sprawia to, że kiedy wychodzimy na ulicę i spotykamy ludzi patrzących na nas krzywo, obrażonych na wszystko dookoła i mających ciągle do nas pretensje, jesteśmy w stanie uśmiechnąć się i powiedzieć miłe słowo. Jestem przekonana, że w przyszłości, także w innych szkołach, będę starała się włączyć w taką bezinteresowną pracę na rzecz innych.

Wiktoria Michalal kl. IIIc, 2011/12

 

Tak było w czerwcu 2011 roku u naszych przyjaciół w DPS


 

Te wizyty zawsze wywołują we mnie spotęgowaną falę pozytywnych uczuć. Pobyty w DPS to bardzo ważne przeżycie. Stałam się bardziej wrażliwa na ludzką krzywdę i zauważyłam, że idąc do podopiecznych Sióstr Serafitek czuję się dumna z siebie, bo robię coś dobrego, bo angażuję się w  sprawy , które dla  wielu  są wstydliwe.  Mam przy tym okazję przebywać ze szczerymi, spontanicznymi, wartościowymi ludźmi- może trochę innymi, ale na pewno nie gorszymi od nas.  Luiza Gawrońska

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przez dwa lata należałam do szkolnego wolontariatu-był to czas dużych zmian w  moim życiu. Zaczęłam doceniać to, co mam i zrozumiałam, że są na świecie ludzie, którzy nie mają prawdziwej rodziny. Przez działalność w wolontariacie zmienił się także mój pogląd na świat. Zaczęłam dostrzegać to, czego kiedyś nie zauważałam. Stałam się przez to bardziej wyrozumiała i cierpliwa. Dzięki wyjściom do Domu Pomocy Społecznej spotkałam osobę, na którą warto zwrócić uwagę. Jest to Siostra Sylwia. Podziwiam ja za życzliwość i spokój z jakim odnosi się do swoich podopiecznych.. Radość z jaką dzieci niepełnosprawne nas przyjmowały  jest nie do opisania. Warto więc poświęcić im czas i  uwagę. Pozdrawiam, Luiza Gawrońska 3c, 2011/12

 

 

 

Na wolontariat przyszłam z chęci pomocy innym, ale także ze zwykłej ciekawości. Przez całe dwa lata uczestniczyłam w wielu akcjach. Największą jednak radość sprawiały mi spotkania z dziećmi niepełnosprawnymi, które tak jak my potrzebują miłości i zainteresowania. Zrozumiałam, że warto pomagać, by swoim zachowaniem dawać przykład innym. Mam nadzieję, że również w liceum będę miała taką możliwość.

Asia Wawrzynowska